Jako dziecko brałam udział w weselach na śląsku dolnym i zawsze serwowano tam taka właśnie piankę, która się ” zażerałam” i nigdy nie miałam jej dość. Gdy usłyszałam o kolejnym zaproszeniu nie mogłam się doczekać moich piankowych pyszności.
Dziś robię sobie sama i Wam również polecam:)
To jest kolorowy torcik na moje urodziny:)
ciasto biszkoptowe:
Szczypta soli
2 jajka
2 łyżki mąki ziemniaczanej
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
pianka:
6 białek
1x galaretka cytrynowa
1 x galaretka agrestowa
1 x galaretka truskawkowa
1 galaretka pomarańczowa na wierzch pianki ( tą galaretkę rozpuścić z gorącą wodą dopiero po około godzinie, jak już będzie gotowy torcik)
3 łyżeczki cukru pudru
1. Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je ze szczyptą soli na sztywną pianę. Żółtka łączymy łyżką z cukrem a następnie dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i miksujemy na średnich obrotach. Do mikstury dajemy stopniowo pianę z białek delikatnie mieszając łyżką. Na tortownicę o śr. 23 cm wylewam masę biszkoptową i wyrównuje. Piec około 15 minut w 180 stopniach.
Po upieczeniu z niewielkiej wysokości rzucić tortownicę z ciastem na podłogę co zapobiegnie opadnieciu ciasta:)
2. Każdą galaretkę rozrobić w 1 szklance wody 250 ml (uwaga! kubek ma 300 ml) i pozostawić do ostygnięcia. Wszystkie białka ubić z cukrem pudrem na sztywną pianę i podzielić na 3 części (około 3,5 łyżki). Do każdej części dodać tężejącą galaretkę. Dobrze wymieszać i wyłożyć piankę na biszkopt, wyrównać i to samo zrobić z pozostałymi dwoma kolorami. Wstawić do lodówki na co najmniej 1 godzinę. By wzmocnić kolor można dodać trochę barwnika ale dosłownie kapkę by białko nie “siadło “.
Na wierzch wylać 4 galaretkę.
